Tłumaczenia w kontekście hasła "nic się nigdy nie wydarzy" z polskiego na angielski od Reverso Context: Twój ojciec zrobi wszystko, by mieć pewność, że między nami nic się nigdy nie wydarzy. Kiler - Nic Dwa Razy Się Nie Zdarza. 7. Człowień - Nic dwa razy (feat. DJ Jarzomb, prod Art'em) & Shot. 8. Kamil Bednarek & Dariusz Malejonek & Milo Kurtis - Nic dwa razy. 9. Z Przypadku - Nic dwa razy. Urodzona: 15.09.1890 Zmarła: 12.01.1976. Córka Clary i Fredericka Miller – angielska autorka powieści kryminalnych. Agatha Christie jest najbardziej znaną na świecie pisarką kryminałów oraz najlepiej sprzedającą się autorką wszech czasów. Wydano ponad miliard egzemplarzy jej książek w języku angielskim oraz drugi miliard 1 Contributor. Nic nie powiedziała Lyrics. You might also like. Wiatr wieje, wiatr, w doliny, w doliny, w doliny. Cancel. How to Format Lyrics: Type out all lyrics, even repeating song parts like Tytul Piosenki Grzeczna dziewczyna nie grzeczna diablica Wykonawca Anna Katarzyna Wiktoria Obrycka Byla sobie grzeczna dziewczyna ktora nie lubila Zawsze będę pamiętać. 26 sierpnia, a tego dnia odszedł mój tata, mam imieniny. Więc okres od 10 sierpnia, czyli od urodzin, do 26 sierpnia jest bardzo trudny. Nigdy nie przeżyłam nic gorszego. I wiem, że nigdy nic gorszego mnie nie spotka – mówiła Monika Miller w rozmowie z dziennikarzem WP Kobieta. . Udostępnij wpis Jednym z najgorszych komentarzy, jakie mogą znaleźć się pod tekstem, nie są wcale oszczerstwa, przekleństwa czy konstruktywna krytyka [taka nie istnieje]. Jednym z najgorszych komentarzy, jakie może dostać bloger, jest zdanie, które, jestem pewna, każdy z was chociaż raz wypowiedział: "Ja tak przecież robiłam. I nic się nie działo!". Pod każdym tekstem, w którym staram się pokazać, w jaki sposób zachowywać się w pewnych sytuacjach, co zrobić, żeby pomóc [lub nie zaszkodzić] dziecku trafia się takie zdanie. Pod tekstem o warsztatach z Lovelą, gdzie pisałam o tym, czego dowiedziałam się o pielęgnacji skóry dziecka i dlaczego trzeba prać do trzeciego roku życia ubranka w dziecięcym proszku. Pod tekstem o tym, co robić w czasie zakrztuszenia. Pod tekstem o tym, jak się zachować w wypadku krwotoku. Ale najgorsze było to, pod tekstem o piciu w ciąży. Muszę wam powiedzieć, że zawsze, gdy widzę poniższe komentarze: "Nigdy nie odchylałam dziecku głowy do przodu podczas krwotoku i jakoś jeszcze się nie zachłysnął" "Zawsze każę podnosić rączki i mojemu dziecku nic się nie dzieje" "Od urodzenia prałam mojemu dziecku ubrania w dorosłym proszku i nic mu nie jest" "Piłam w ciąży i moje dziecko jest zdrowe" Jestem ciekawa, czy ich autorzy ze swoja filozofią idą też w inne rejony życia: "Zawsze zostawiałam dziecko w samochodzie w wakacje i jakoś nie umarło.""Nigdy nie zwracałam dziecku uwagi, żeby się zatrzymało przed wbiegnięciem na ulicę i jeszcze żaden samochód go nie przejechał!""Nie szczepiłam dziecka i nie zachorował jeszcze na żadną poważną chorobę""Moje dziecko bawiło się bombą i nie wybuchło! Śmiało! Kup swojemu!" "Dałam dziecku muchomora i przeżyło! Częstuj się". "Biję moje dzieci i są zdrowe i grzeczne" Podejrzewam, że tak. Bo przecież skoro jednej czy dwóm osobom raz się udało, to i mi się uda, prawda? No cóż, powodzenia, ale mi nie jest w smak, pod tekstem, który pięć razy sprawdzałam, konsultowałam i poświęciłam mu sporo czasu, czytać komentarz osoby mającej w głębokim poważaniu ogólne zasady bezpieczeństwa, wypowiedzi specjalistów, liczne źródła i chcącej jedynie promować życie na krawędzi - bez wiedzy, bez chęci, bez rozumu. Każdy taki tekst, który do tej pory napisałam, możecie przyjąć do wiadomości i sobie iść, możecie przyznać mi rację, możecie ze mną polemizować, możecie dalej robić, jak robicie, to przecież wasze dziecko i wasza odpowiedzialność, ale [aż mi się przekleństwo ciśnie na usta] nie psujcie całej wymowy tekstu, "Ja tak robiłam i nic się nie stało!", nie szafujcie swoją nieodpowiedzialnością, nie piszcie, że wy robicie źle i wszystko jest ok! Bo ktoś zrobi tak jak wy i zrobi sobie albo dziecku krzywdę - chcecie ponosić za to odpowiedzialność? Bo ze wszystkiego, z czym spotkałam się w internecie, ta postawa jest chyba nawet gorsza od hejterów [którzy mnie bawią]. Najgorsza. Bo oprócz tego, że autor takiego komentarza nie wstydzi się, wręcz się obnosi ze swoją ignorancją, to jeszcze robi to publicznie, promując takie myślenie i zachęcając do niej innych. Chcesz pomóc? Nie przeszkadzaj. I jeśli ktoś, opierając się na dowodach, badaniach, opinii ekspertów pisze, że coś jest szkodliwe, to znaczy, że to jest szkodliwe, a ty, robiąc to, zwyczajnie miałeś szczęście. Wiesz, ilu ludzi przeżyło skok z bardzo wysokiej skały? Myślę, że niewielu, sądząc po relacjach, ale nawet jeśli ktoś przeżył, czy chodzi i zachęca ludzi do skoków, bo "jemu się udało"? No właśnie. Mam jeszcze nadzieję, ale wygasa powoli, że może autorzy tekstów typu "ja tak robiłam i nic nam nie było" zwyczajnie nie są lotni umysłowo. Coś im tam zgrzyta w przewodach i nie zastanawiają, że z ich tekstów wyniknie więcej szkody niż pożytku. Bo co innego napisać, że nie mam racji, co innego pokazać inną metodę lub polemizować, co innego jest udowodnić, że to, co piszę to kompletna bzdura, zupełnie co innego jest wreszcie przyznać, że nigdy się nad tym nie myślało i postanowić temat przemyśleć. Ten tekst został opublikowany 21 września 2014 roku, ale postanowiłam go odświeżyć pod wpływem dyskusji na Facebooku pod linkiem do TEJ publikacji. "Czytelniczka" [jeśli można tak nazwać kogoś, kto przyszedł na jeden tekst... można?] starała się mnie przekonać, że rzeczy z Chin są wspaniałe, ponieważ ona zamówiła ponad 600 i wszystko było ok. Moje uwagi o tym, że nie ufałabym tak chińskiej jakości [czytelniczki donosiły mi, że wspomniane w tekście lampki cotton balls o mało co nie spaliły mieszkania, inne również dostały uczulenia na niektóre chińskie materiały], strasznie się obraziła i stwierdziła, że jej ubliżam, bo w żaden sposób nie mogę jej przyklasnąć. Dyskusja zrodziła się szumna, już dawno nie miałam takiego flejmu, a żeby ugotować obiad, musiałam w końcu zablokować kilka osób, bo ktoś musiał dać koniec szaleństwu, które się rozpętało. Ale potem usiadłam i zaczęłam przeglądać strony. Znalazłam kilka faktów o chińskiej jakości: "W Zgierzu Państwowy Instytut Barwników i Produktów Organicznych zbadał chińskie łyżki z tzw. czarnego nylonu okazało się, że kuchenne przybory pod wpływem ciepła wytwarzają rakotwórczą substancje MDA (metylenodioksyamfetaminą), której dawka przekraczała nawet 10 tysięcy razy normy dopuszczalne przez UE. Doktor Stefan Gaweł, specjalista z Katedry Żywności i Żywienia Śląskiej Akademii Medycznej ostrzega, że MDA wchłaniane z pożywieniem powoduje nowotwory przewodu pokarmowego. dr inż. Lucjan Szuster, szef IBiPO podkreśla, że trująca substancja potrafi się uwalniać z łyżek nawet przez rok. Przez tyle czasu jesteśmy narażeni na działanie groźnych dla zdrowia toksyn." [źródło]. "W Polsce Państwowa Inspekcja Handlowa, zbadała 1,3 tyś. zabawek i stwierdziła, że 1/3 z nich w ogóle nie powinna trafić na rynek. Wykryto min. lalki z rakotwórcza melaniną, dziecięce kosmetyki z trującym chromem i plastikowe kaczuszki z ftalanem, który powoduje bezpłodność u chłopców. Alarmujący przykład odnotowano w Stanach Zjednoczonych gdzie, w jednej z najpopularniejszych zabawek sieci Wal-Mart, „Beendez Beats”(tzw. chińskie koraliki), wykryto składniki „pigułki gwałtu”, które jak podał CNN w przypadku połknięcia przez dziecko wywołują depresję, halucynację lub nawet śpiączkę. Chociaż sieć Wal-Mart wycofała zabawkę ze sprzedaży, to jednak koraliki te są nadal dostępne." [źródło]. "Szkodliwy sześciowartościowy chrom wykryto w butach we Włoszech, stwierdzono też przekroczone normy melaniny w mlecznych cukierkach produkcji chińskiej, sprzedawanych w Holandii. W wielu krajach został wprowadzony obowiązek badania produktów pochodzących z Chin. W Polsce takich przepisów nie ma, ale Państwowa Inspekcja Handlowa znalazła lalki z melaniną, dziecięce kosmetyki z trującym chromem i plastikowe kaczuszki z ftalanem, który powoduje bezpłodność u chłopców." [źródło] To niewiele, ale takich info można znaleźć więcej. Dlatego bardzo długo przygotowywałam tekst o ali - nie chciałam napisać go w entuzjastycznym tonie, a jednak znaleźć jakieś "ale", które moglibyście wziąć pod uwagę, decydując się na zakupy w Chinach. Wiecie, że do eko sreko mi daleko, daleka jestem również od chronienia moich dzieci przed wszelką chemią tego świata [mało tego - świadoma, ile tej chemii dziś jest, staram się dzieci do niej powolutku przyzwyczaić], ale wiecie - co innego raz na jakiś zaszaleć w chińskim świecie, a co innego mieć stamtąd wszystko i tylko kamuflować specyficzny, ostry zapach plastiku... I co innego głosić światu rewelacyjność tego plastiku, bo "ja go miałam i nic, kompletnie nic, się nie stało". Udostępnij wpis➡A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ➡Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku Jestem o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej historię znajdziesz TutajAle ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie: 18 lipca 2022 Jak wspierać dziecko w nauce języka, żeby utrzymać motywację? Obecne wakacje miały być dla nas resetem. Bez stresu wyjazdów i kolonii. Siedzimy w domu, zwiedzamy okolicę, zajmujemy się naszymi zwierzętami domowymi i ogrodem – teoretycznie nie mamy żadnych obowiązków. Dlatego pojawił się pomysł na zapisanie młodszego syna na kurs językowy w szkole ProfiLingua – by mógł w wakacje uczyć się przez zabawę. Bo jeśli […] 20 czerwca 2022 Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję? Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […] 27 maja 2022 Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał? A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […] 24 marca 2022 ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble] Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej. Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […] 26 lutego 2022 Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać. – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne. Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […] 10 stycznia 2022 Dni zniszczone przez siekierę dzieci, kartę do bankomatu oraz komunizm Już w poprzednią niedzielę przebierałam nóżkami, żeby wrócić do publikowania w social mediach. Niestety, wszystko wokół sprzysięgło się, żebym nie była gotowa na publikowanie czegokolwiek. To jest niby proste - napisać coś, kliknąć "publikuj" i z bańki. Tylko jeśli chce się, żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba swoje przemyśleć. A ja mam plan […] Obserwuj nas na Instagramie instagramfacebook-official Pani Marta musi płacić na utrzymanie ojca, którego nigdy w jej życiu nie było. - Nie raz zaznałam prawdziwej biedy, nie miałam co jeść czy w co się ubrać i wtedy go nie było przy mnie, a teraz mam płacić na obcego mi człowieka? - pyta rozżalona. Biologiczny ojciec pani Marty nigdy się do niej nie przyznawał, od urodzenia nie utrzymywał z nią kontaktu, nigdy jej nie wspierał, nie dał ani złotówki na jej utrzymanie. Po wielu latach, kiedy w 2019 roku trafił do domu pomocy społecznej dla osób przewlekle psychicznie chorych, opieka społeczna zobowiązała ją - jako jedyną osobę zstępną - do wnoszenia opłaty za pobyt ojca w DPS - 347,93 złotych miesięcznie. - Nie mogę pogodzić się z tą decyzją, ponieważ nigdy nie było przy mnie mojego ojca - opowiada pani Marta. - Nigdy w życiu nie mogłam powiedzieć "tata", bo nie miałam do kogo. Nigdy w życiu się mną nie interesował, a na pierwszych sprawach o ustalenie ojcostwa nawet nie przyznawał się do mnie. Nie raz zaznałam prawdziwej biedy, nie miałam co jeść czy w co się ubrać i wtedy ojca nie było przy mnie, a teraz mam płacić na obcego mi człowieka. Jestem załamana - przyznaje kobieta. 21 lat temu, gdy pani Marta miała 10 lat, jej matka podjęła decyzję o ustaleniu ojcostwa. Wtedy sąd uznał pana Wiesława za jej ojca i zasądził alimenty dla córki w kwocie 150 złotych miesięcznie. Mężczyzna nigdy jednak na nią nie płacił, a pieniądze dostawała z Funduszu Alimentacyjnego. - Przez pierwsze 10 lat mojego życia nosiłam nazwisko byłego męża mojej mamy - mówi dalej mieszkanka gminy Morąg. - Z biologicznym ojcem nie miałam żadnego kontaktu. Zastanawia mnie fakt, że jeśli jest taki chory umysłowo, to dlaczego nie został umieszczony w szpitalu psychiatrycznym, który jest darmowy, a został umieszczony w domu pomocy społecznej, w którym jego miesięczne utrzymanie kosztuje ponad 3 tysiące złotych. Mimo że pracujemy oboje z mężem, nie mamy takich pieniążków dla siebie i syna. Wiem, że kwota 347,93 zł, która została wyliczona z naszego dochodu nie jest bardzo duża, ale nikt nie wziął pod uwagę naszych zobowiązań, kredytów czy tego, że aby wrócić do pracy musieliśmy oddać syna do prywatnego żłobka, bo do państwowego się nie dostał. Przecież to wszystko kosztuje. Odwoływałam się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, ale została utrzymana w mocy decyzja organu pierwszej instancji. Jakby tego było mało, na początku tego roku pani Marta dostała decyzję z opieki społecznej nakazującą uregulowanie należności za pobyt ojca za lipiec-grudzień 2020 roku w kwocie ponad 2 tys. złotych. Została poinformowana, że jeżeli nie zapłaci, wszczęte zostanie postępowanie egzekucyjne. Okazuje się, że pani Marta byłaby zwolniona z opłat za pobyt ojca w DPS, gdyby matka pozbawiła ojca praw rodzicielskich, ale jak twierdzi kobieta, jej matka nie wiedziała nawet o takiej możliwości. Tak się nie stało, a teraz kobieta nie może nawet podjąć dodatkowego zatrudnienia, by lepiej zarabiać, bo wówczas automatycznie wzrosną też opłaty za pobyt ojca w Ojciec ma dopiero 63 lata i po prostu przeraża mnie jak długo będę musiała płacić za jego utrzymanie - dodaje pani Marta. - W dodatku z roku na rok kwota do zapłaty pewnie będzie wzrastała. Uważam, że to niesprawiedliwe, że mam płacić za kogoś, kto nigdy się mną nawet nie zainteresował i sam nie wydał na mnie ani złotówki. Historią pani Marty zainteresował się Polsat i podjął interwencję w programie "Państwo w Państwie". Domy opieki często zmuszają dzieci, żeby płaciły za opiekę nad rodzicem nawet wtedy, gdy ten nigdy nie interesował się ich losem. Coraz częściej o alimenty od dzieci występują ośrodki pomocy społecznej, do których trafia ubogi emeryt lub rencista. Żeby go nie utrzymywać z samorządowej kasy, szukają dzieci i wysyłają im wezwania do zapłaty. Jednak rodzic, który własnym postępowaniem (alkoholizm, unikanie podjęcia pracy) doprowadził się do niedostatku, a teraz żąda pomocy od dzieci, nadużywa swoich praw. W takich wypadkach pozostaje droga sądowa. I sądy często stają po stronie dzieci, uznając, że w takiej sytuacji zasądzenie alimentów byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Trudno przyjąć, aby dziecko mogło płacić bez uszczerbku dla siebie i swojej rodziny alimenty na ojca, który latami je zaniedbywał. Wiesława Witos Postów: 941 465 Ktora z was nigdy nie brala tabletek anty? Zastanwiam sie czy ich branie zwieksza prawdopodobienstwo problemow z zajsciem w ciaze. Niby nie, ale o tym ze maja skutki uboczne tez nieczesto sie mowi. Postów: 39244 31310 Ja nigdy nie brałam - bo przy mojej chorobie nie miały one nigdy sensu Bezplemnikowcy też mają dzieci 35odc. 1 podejście ( - cb 2 Podejście ( 13dpo beta 66,72/ 15dpo 183,22 19dpo 1432,94 Novum Wawa Postów: 67 46 I ja sie zglaszam, nigdy nie bralam bo zawsze myslalam co bede sie faszerowac hormonami, jeszcze w ciaze nie bede mogla zajsc...no i wykrakalam sobie. Postów: 357 553 Ani ja nigdy nie brałam anty Starania o dziecko od 2011 roku. Nasze aniołki: [*] [*] [*] Postów: 1562 1447 Ja tez nie brałam. Nie ma reguły czy się bierze czy nie. Zajście w ciążę to czasami gra w ruletkę vanessa, Veri lubią tę wiadomość Postów: 3207 1962 Melduję się ja też nigdy nie brałam. 7 lat walki o Ciebie Kruszynko... (*) Aniołek Madzia 7 tc luty 2020 - w moim sercu pozostaniesz na zawsze i ja nie brałam bo mi nie były potrzebne... Postów: 16 9 Raczej nie ma to związku. Tzn. nie powinno mieć. Przez 5 lat stosowałam tabletki, a potem plastry anty, odstawiłam, zrobiłam trochę przerwy i w pierwszym cyklu starania zaszłam w ciążę. Postów: 1349 3321 Ja nigdy nie brałam i brać nie będę, bo nie chcę.. zresztą przy moim roztargnieniu..;P Ja zaszłam, a raczej wpadłam z powodu antybiotyków. Moja bratowa, która brała tabletki starała się 7 miesięcy, a to nie jest długo w świetle statystyk. ja nigdy nie brałam i nie moge zajść a znam dzieczyny które brały latami odłożyły i bum A ja brałam 3 miesiące po to żeby w ciązę zajść ale widocznie jest to mit a nie fakt kaarolaa wrote: i ja nie brałam bo mi nie były potrzebne... u mnie tak samo. a znam wiele osób, które brały i bez żadnego problemu zaszły w ciążę po odstawieniu. nie ma reguły Postów: 6648 8129 ja nie bralam nigdy Postów: 3315 3748 ja tabletek nigdy, ale za to plastry, czyli hormony były.... Aniołki (*) 6tc (*) 7tc Postów: 152 147 Ja rowniez nigdy nie bralam;) Postów: 893 318 ja też nigdy nie brałam anty "Nadzieja za­wiera w so­bie światło moc­niej­sze od ciem­ności, ja­kie pa­nują w naszych sercach".Jan Paweł II ja tez nigdy ne bralam tebletek ani innych zeczy anty... naszym jedynym zabezpieczeniem byl stosunek przerywany.. teraz mija 3 cykl staran o dziecko i raczej znowu nic z tego..bo chyba ten cykl bez owulki.. ale spotkalam wiele opinii ze po tabletkach anty mozna szybciej w ciaze zajsc.. ale ile w tym prawdy to nie wiem.. Postów: 3207 1962 ewelina25 wrote: ja tez nigdy ne bralam tebletek ani innych zeczy anty... naszym jedynym zabezpieczeniem byl stosunek przerywany.. teraz mija 3 cykl staran o dziecko i raczej znowu nic z tego..bo chyba ten cykl bez owulki.. ale spotkalam wiele opinii ze po tabletkach anty mozna szybciej w ciaze zajsc.. ale ile w tym prawdy to nie wiem.. Też tak słyszałam, ale ja bym się nie porywała na testowanie czy to prawda czy nie, bo też słyszałam, że po odstawieniu anty przez chyba pół roku (co najmniej) nie powinno się zachodzić w ciąże, bo to poważnie może zaszkodzić dziecku. 7 lat walki o Ciebie Kruszynko... (*) Aniołek Madzia 7 tc luty 2020 - w moim sercu pozostaniesz na zawsze Przeskocz do treści 2013-07-17 19:26 Muszę się trochę wyżalić. Jako 30-latek nigdy nie miałem dziewczyny, nawet się nie całowałem, więc jestem prawiczkiem. Nawet z tym już się pogodziłem, że do końca życia będę sam, bo jeśli do teraz się nic nie zmieniło, to po 30 tym bardziej nie może. Wieczory po pracy, którą b. lubię, spędzam grając na konsoli, tylko właśnie wieczorami jest najgorzej, macie jakieś sposoby, żeby przetrwać te kilka godzin? Do klubu i agencji nie pójdę, bo jestem nieśmiały, a alkoholu nie piję. Postów: 551 308 ja nigdy nie brałam bo nie miałam takiej potrzeby ewcia Postów: 575 543 Podpisuję się pod ewcia Nie brałam nigdy misiaa Postów: 2497 1837 ja również się podpisuje, nigdy nie brałam ja brałam raz przez dwa miesiące na wywołanie okresu Też nigdy nie brałam, chciałam, ale mąż zabronił Postów: 191 163 Ja brałam pigułki anty jakieś 10 lat temu. Na trądzik :p W sumie łykałam je chyba około roku, potem rzuciłam w cholerę i nie wróciłam więcej do tego świństwa. Postów: 521 534 Ja tysh nie bralam zadnych Postów: 521 534 . Wiadomość wyedytowana przez autora: 3 czerwca 2016, 16:58 Postów: 1450 1745 Również nie brałam nigdy i jak widać nie potrzebuje. ja też nigdy nie brałam.. Postów: 2499 1128 Nigdy nie bralam,ani sie nie zabezpieczalismy Tobiaszek- nasz cud r . Cc Zośka / **Aniołek **10 tydz.

nigdy nic nie brala miala tytul