Książka Finansowa Podróż. Wyrusz w drogę do spokoju, szczęścia i wolności osobistej autorstwa Michał Walendowicz, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie 37,10 zł. Przeczytaj recenzję Finansowa Podróż. Wyrusz w drogę do spokoju, szczęścia i wolności osobistej. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze!
„Bogactwo to stan umysłu, a nie konta” (Robert Kiyosaki). Napisz rozprawkę, w której rozważysz słuszność tego stwierdzenia. Odwołaj się do utworu Charlesa Dickensa „Opowieść wigilijna” oraz do innego wybranego tekstu literackiego.
Jaskiniową. Lewactwo to stan umysłu. Ludzie wyposażeni jedynie w mózgi wierzą w ideologię. Jaskiniową. fot. Pixabay. W Szwecji Bractwo Muzułmańskie tworzy państwo w państwie, a tamtejsze lewactwo nie tylko nie ma nic przeciwko temu, ale wręcz wspiera dążenie islamistów do przejęcia władz w tym niegdyś chrześcijańskim kraju.
Bogactwo to stan umysłu a nie konta. Z Robertem Kiyosaki polski odbiorca miewa ogromny problem. Mimo, że autor pisze w typowy dla Amerykanów sposób, czyli ma znakomity warsztat językowy, zaś
Scrooge'a nie przejęło zbytnio rozstanie z ukochaną, gdyż cały czas miał pieniądze. Ebenezerowi wydawało się, że w życiu swym już wszystko osiągnął, i że niczego więcej nie potrzebuje. Mylił się jednak co do tej kwestii. Za swoje bogactwa nie mógł kupić złotego i przepełnionego dobrymi uczuciami serca.
Bogactwo to stan umysłu A nie konta.Napisz rozprawkę w której rozważysz słuszność tego stwierdzenia More Questions From This User See All Karolo114400 April 2019 | 0 Replies
. Piszę do was z samolotu, z którego już od godziny oglądam wsteczny zachód słońca. Gdyby nie szum w uszach, warunki na refleksje byłyby wręcz idealne. 10 dni w Polsce skłonimy mnie jak zwykle do pewnych przemyśleć. Dość powierzchownie dzieliłam się z wami nimi na Facebooku tutaj. Dzisiaj rozwinę temat, bo już za mną chodzi, a jak coś za mną chodzi, to musi być poddane natychmiastowemu działaniu, inaczej nie będę spać spokojnie. 😂😂 Podczas prawie czterech lat emigracji, dużo się w życiu człowieka zmienia, a emigrując do kraju zachodu, przede wszystkim zmieniają się zarobki. W końcu po to 3/4 emigrantów siedzi poza granicami swojego kraju. Tak jak większość, tak i ja przyjechałam do Anglii w poszukiwaniu lepszego życia i większych zarobków. Jeszcze przed wyjazdem, moje postrzeganie bogactwa było dość proste. Dużo zarabiasz to jesteś bogaty. Teraz pytanie ile to jest dużo? W moim rozumowaniu dużo to już było 10 000 zł miesięcznie. Szczerze mówiąc poznałam może jedną taką osobę na tamten czas. Wydawało mi się, że są to naprawdę wielkie pieniądze, które są mi potrzebne do szczęśliwego życia. Pieniądze równały się tym, że miałabym wystarczająco dużo na wszystko, co bym chciała. PS. Łatwo się mówi bez zrobienia wcześniejszych kalkulacji. Czas zweryfikował moje podejście dość szybko i jak zwykle okazało się, że coś zawsze musi być nie tak. Moje zarobki się zmieniły. Od samego początku zarabiałam te 8 – 9 000 zł, które potem ewoluowały w miarę zmiany pracy. Patrzyłam na te pieniądze i myślałam: 40 godzin zapierdalania, bólu mięśni, nóg i braku snu, tylko po to, żeby mieć wolny weekend? Mam kupić telefon za 80 godzin harówki? Po co mi te pieniądze skoro nawet nie mam czasu ich dobrze wydać? Nie brałam pod uwagę skutków ubocznych a wyszło jak zwykle: Coś za coś. Witamy w dorosłym życiu! Razem z pieniędzmi zniknęło zamartwianie się czy aby na pewno starczy do następnej wypłaty. Na to miejsce wskoczył niezaspokojony głód braku czasu, który mam do dzisiaj. Brak czasu na zajmowanie się tylko tym, na co mam ochotę, a nie tym, co muszę. Praca męczy, nieważne jaka. Psychiczna czy fizyczna, ma męczyć, już takie jej zadanie. Nie musisz dostawać 8 000 zł na rękę, żeby cię praca wykańczała. Możesz dostawać 2000 zł i nie poczujesz różnicy, będziesz jedynie bardziej sfrustrowany tym, że tak dużo pracujesz, a tak mało dostajesz. Nie zmienia to jednak faktu że ekscytacja większymi zarobkami szybko mija. Nie ważne ile zarabiasz pamiętaj, że takie 10 000 zł i tak nie sprawi że będziesz bogatym i szczęśliwym człowiekiem. Takie kwoty zbyt dużej różnicy nie robią, choć nie powiem wolałabym już nie wracać do tak niskich zarobków. O wiele bardziej cieszą mnie obecne. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Z większą ilością pieniędzy pojawiają się lepsze jakościowo sprzęty, droższe wakacje i bogatsze wyjścia na miasto. Starasz się sobie wynagrodzić jakoś tę całą pracę. Jeszcze dobrze jak lubisz swoją pracę, jeśli nie to twoje życie specjalnie się nie zmienia. Nadal narzekasz na chujowego szefa, nadmiar obowiązków, zbyt ranne lub zbyt popołudniowe godziny pracy i tak wiecznie coś nie tak. Czekasz na lepszą robotę, lepszą wypłatę, lepszą pozycję i biegniesz jak ten szczur w wyścigu po lepsze jutro, zapominając o tym, że twoje życie toczy się tu i teraz. Wyznaczanie materialnego bogactwa jako głównego celu w życiu nigdy nie uczyni cię szczęśliwym człowiekiem, jeśli nie będziesz pamiętał o pewnych rzeczach po drodze. Bez wdzięczności nie ma szczęścia. Tak dużo się o tym trąbi, ale ile właściwie ludzi bierze to na poważnie. Zakładamy, że to, co mamy to odgórny przywilej, który zostanie z nami już do końca, a to przecież wielka nieprawda! Ostatnio rozmawiałam z człowiekiem, który od półtora roku stara się uruchomić swoją poharataną po wypadku nogę. Trudność stwarza mu chodzenie. Ilu z nas tak naprawdę postrzega możliwość swobodnego poruszania ciałem za bogactwo? Mamy kochające rodziny, udane relacje, wygodne lub trochę mniej samochody, wakacje, piękną pogodę za oknem, zdumiewającą naturę i wiele innych rzeczy, nad którymi można się bez końca zachwycać. Wiele od życia już zdążyliśmy otrzymać, ale zamiast okazania wdzięczności, skupiamy się na tym czego nie mamy i pokazujemy jak bardzo pazerni na wszystko jesteśmy, bo chcemy więcej i bardziej i czyimś kosztem i za lepsze pieniądze, na lepszych pozycjach, z lepszymi ludźmi. Całe życie gonimy za lepszym życiem, bo te, co mamy przestaje nas zadowalać. Lepsze, bogatsze życie nigdy nie nadejdzie, jeśli nie zaczniemy doceniać tego, które obecnie mamy. Sztuką okazuje się wyhamowanie własnej żądzy i ambicji. Na przykład taki szczur, który biegnie w tym wyścigu, biegnie jak zły, nie zatrzymuje się po drodze, bo chce jak najszybciej dobiec do mety. A gdyby tak się zbuntował i wyhamował i zamiast biec, to swobodnie sobie szedł, przy okazji robiąc sobie przystanki w postaci drobnych przyjemności. Biegniemy po więcej, ale nie wiemy jak czerpać zadowolenie z tego, co mamy, często całkowicie za darmo lub tego, na co już zapracowaliśmy. Materialne bogactwo, do którego dążymy, nie jest tym bogactwem, które da nam poczucie szczęścia. Zakładając, że ludzie chcą mieć w życiu więcej, sztuką nie jest samo posiadanie, a czerpanie radości z tych materialnych i niematerialnych rzeczy. Koniec końców to my sami decydujemy czy nasze życie możemy uznać za szczęśliwe, czy raczej nędzne. 5,10 czy 15 000 zł na twoim koncie, przy pracy na etacie nie zrobi specjalnej różnicy. Nie będziesz ani prawdziwie bogaty pod względem pieniędzy, ani prawdziwie szczęśliwy. Twoje życie nie będzie lepsze i szczęśliwsze, jeśli zrobisz upgrada z Samsunga 7 na Iphona XR. Wiem z własnej autopsji. To tylko urządzenie jak każde inne, tylko z lepszymi parametrami. Czy miałam tańszy, czy mam teraz droższy telefon nie znaczy, że mi skoczyło ogólne poczucie szczęścia w życiu. Ktoś taki jak ja kto w życiu widzi głównie negatywny niż pozytywy musi naprawdę celebrować wszystko, co ma. Uważam, że to jest klucz do bogactwa. Osiągnięcie stanu spokoju, w którym doceniasz to, co masz, nie skupiając się na tym, czego nie masz i równocześnie na większym byciu tu i teraz. Bo czy będąc na wakacjach, myślisz o tym, by wrócić do pracy? Nieeeee. Wtedy jesteś zadowolony, no chyba, że narzekasz na pogodę, jedzenie i tłum ludzi. Z niektórymi ludźmi nie wygrasz, więc zostawmy ten temat. Nie wiem, czy się trochę nie rozkręciłam z tematem. Przekazać chciałam wam jedynie fakt byście nie stawiali na równi ilości pieniędzy z ilością posiadanego i odczuwanego szczęścia, bo to tak w ogóle nie działa. Choćbyście nie wiem jak się starali, zarobki nigdy nie wynagrodzą wam innych ważnych rzeczy w życiu. Zamiast tracić czas na dochodzenie do tego stanu myślowego, zacznijcie pracować nad szczęściem od razu poprzez wdzięczność i pielęgnowanie przez was rzeczy dla was ważnych. Mówię wam to ja, która przez 7 dni w tygodniu myśli o tym, jak poprawić swoje życie. Męczące to bardzo. Staram się jakoś wyhamować lub wycofać się z tego wyścigu szczurów, ale okazuje się, że wszystkiego trzeba się nauczyć, nawet wdzięczności. A jak przychodzi do nauki to trzeba też włożyć w nią pracę. Tego wam i sobie życzę. Więcej wytrwałości i mobilizacji do działania. A jak już chcecie być bogaci pod względem materialnym to miejcie na uwadze ze to trochę wysiłku kosztuje a przede wszystkim, że pieniądze to nie wszystko. Coraz częściej też dochodzę do wniosku, że bogactwo to wypracowany przez was styl życia, wykonywanie codziennych czynności, które sprawiają, że jesteście zadowoleni i wolność w robieniu tego, czego chcecie, z kim chcecie i kiedy chcecie. Gdyby osiągnąć w tym wszystkim harmonie, nie zapominając po drodze o byciu wdzięcznym, wychodzi z tego całkiem dobry przepis na osiągnięcie życiowego a może raczej mentalnego bogactwa, które nie wiąże się w 100% z pieniędzmi jak to ludzie zwykli myśleć. I to by było na tyle. Zatem powodzenia wam życzę a sama zajmę się podziwianiem widoków za oknem samolotu. W końcu nie codziennie widzi się wsteczny zachód słońca. Zapisz a się na listę mailingową i dostawaj powiadomienia o nowych wpisach!
Może się wydawać, że o stanie naszego konta decydują łut szczęścia lub odpowiednie urodzenie. Tak naprawdę to wynik ciężkiej pracy i codziennie podejmowanych decyzji finansowych. Jak pokazują statystyki, około 80 proc. osób wygrywających na loteriach w ciągu 10 lat traci swoje fortuny. Co dziesiąty szczęśliwiec już po 5 latach zostaje bez grosza przy duszy - mówi Piotr Minkina z Union Investment. Jak podkreśla ekspert o zasobnym portfela marzy chyba każdy z nas, niezależnie od poziomu zarobków. Jednak może czasem z naiwności, a może z lenistwa wolimy myśleć, że bogactwo nas nie dotyczy: przeznaczone jest dla potentatów naftowych, polityków czy nielicznych szczęśliwców, którym „udało się” założyć intratny biznes - więc my nie musimy się już starać. Nic bardziej mylnego. Lepszy status finansowy może spotkać każdego z nas, jeśli oczywiście zmienimy swoją finansową mentalność. Nasza pozycja finansowa to przede wszystkim stan umysłu, a nie liczba zer na koncie dana nam w spadku – mówi Piotr Minkina, Union Investment TFI. – Pieniądze trzymają się ludzi, którzy rozsądnie podchodzą do swojego budżetu. A bardzo często oznacza to ciężką pracę, wymagającą zaangażowania i konsekwencji, czasem wyrzeczeń, czasem odrobiny ryzyka, ale na pewno aktywności w poszukiwaniu i wykorzystywaniu nadarzających się okazji do zarobku – zauważa ekspert. Najlepiej to pokazują historie znanych milionerów, którzy zbudowali swoje fortuny od zera. Amerykańskie badania pokazują, że bogacze pracują na własny rachunek już w wieku 18-19 lat, a wielu z nich to ludzie przeciętni, nierzadko bez wyższego wykształcenia. Konsekwencją i ciężką pracą budują swoje firmy, bardzo często wiodąc zwyczajne i oszczędne życie. Dbają jednocześnie o właściwe lokowanie pieniędzy, aby te nie leżały bezczynnie zjadane przez inflację, ale odpowiednio zainwestowane pracowały na siebie - mówi Minkina i dodaje: Z kolei ci, którzy odpowiednich nawyków finansowych w sobie nie wyrobili, z dużymi pieniędzmi nie umieją sobie radzić. Według przeprowadzonych badań, 80 proc. osób wygrywających fortunę w ciągu 10 lat traci wszystkie pieniądze. Co dziesiąty już po 5 latach nie ma za co żyć. Rozrzutny tryb życia i brak świadomości co do mechanizmów rynkowych osłabiających wartość niepracującego pieniądza powodują, że kapitał bardzo szybko topnieje. Zauważa, że wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że kapitał przecieka nam przez palce każdego dnia. Nawet drobne kwoty zaoszczędzone dzięki przemyślanym zakupom czy racjonalnym decyzjom, zainwestowane w dobrze dobrane papiery wartościowe czy fundusze inwestycyjne, mogą wypracować dla nas konkretne zyski. W budowaniu finansowej stabilności liczy się świadomość, że każda złotówka ma znaczenie – podkreśla ekspert Union Investment TFI. Potwierdzają to statystyki dotyczące dóbr marnowanych codziennie przez Polaków. Średnie rachunki za prąd mogłyby spaść o nawet 300 zł rocznie po zastosowaniu kilku prostych zabiegów. Drugie tyle moglibyśmy zaoszczędzić, rozsądniej kupując produkty spożywcze – aż 40 proc. z nas przyznaje się do wyrzucania jedzenia. Kolejne oszczędności czekają w naszych szafach: jak donoszą zagraniczne badania, w kobiecych szafach znajdują się nigdy nie założone ubrania o średniej wartości ponad 1600 zł, w przeliczeniu na polską walutę. Te wyrzucone w błoto pieniądze mogłyby pracować i budować nasz kapitał. Być może nie każdy z nas zostanie dzięki tej wiedzy bogaczem, ale być może wielu z nas zastanowi się nas swoimi finansowymi nawykami - podsumowuje. Powiązane tematy bogacić się bogactwo bogacz milioner milionerka polityka
autor Agnieszka Szajewska Większość ludzi na pytanie: czy chcesz stać się bogaty? Odpowie: Oczywiście, ale jak to osiągnąć? Czy można się zaprogramować na bycie bogatym, szczęśliwym i spełnionym? T. Harv Eker, autor książki: Bogaty albo biedny, po prostu różni mentalnie, twierdzi, że tak. Daj mi pięć minut, a powiem ci, jaką będziesz miał finansową przyszłość! – stwierdza kategorycznie. Uważa, iż człowiek sam kreuje swój sukces, przeciętność i trudności – tworzy rzeczywistość zgodnie z własnymi przekonaniami. To że zarabia lub biednieje jest związane z jego spojrzeniem na rzeczywistość oraz przekonaniami. Nastawienie Jaką masz motywację do działania? Czego chcesz? Do czego dążysz? Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na te pytania, zapomnij o sukcesie w jakiejkolwiek dziedzinie. Podstawowym problemem, z którym boryka się większość ludzi jest przekonanie, że nic nie mogą zrobić. Biorą świat jakim jest i biorą tylko tyle, ile świat im daje, a ponieważ niczego nie oczekują, niczego nie dostają. Tyle wynika z prawa przyciągania. To o czym myślisz, to przyciągasz. Jeśli myślisz – niczego nie mam i nie będę miał – tak właśnie się stanie i na odwrót. Jeżeli będziesz czegoś bardzo pragnął i wierzył, że otrzymasz wszystko, czego potrzebujesz, otrzymasz każdą rzecz. Według Ekera, Michael’a Beckwith’a, Lisy Nichols i wielu, wielu innych, dostaniesz dokładnie to, o co poprosisz. Tajemnicza siła, która otacza i przenika wszystkie istnienia rozdaje w obfitości, ale trzeba być konkretnym. Założenie jest takie: świat da ci wszystko, czego w głębi duszy pragniesz. Musisz tylko jasno powiedzieć, czego chcesz. Dość naiwne, podejście, lecz jak mawiali starożytni fortuna sprzyja odważnym[1]. Wychowanie Wielu ludzi ma z tym problem. Nie tylko dlatego, że nie wiedzą, czego chcą. Częściej chodzi o różnego rodzaju traumy i lęki. Boją się ośmieszenia lub po prostu nie wierzą, że wystarczy poprosić. Niektórzy nie umieją mówić o sobie i swoich potrzebach. Jako dzieci doświadczyli ostrej nagany za wypowiadanie swoich pragnień i spodziewają się w tym względzie kary zamiast nagrody. Wiele osób, zwłaszcza kobiet, zostało wychowanych w przekonaniu, że muszą zadowalać innych, a spełnianie własnych zachcianek i pragnień jest niedopuszczalnym egoizmem. W rzeczywistości realizowanie własnych zamierzeń to akt odwagi oraz wielka odpowiedzialność, ale ci którzy byli tak zwanymi „grzecznymi dziećmi” pozostają bierni. Grzeczne dzieci są posłuszne i spokojne, rozumieją, że dorośli wiedzą lepiej, co dla nich dobre. Niestety owo przekonanie nie znika w momencie wkroczenia w dorosłość. Zaskakująco wielu ludzi unika odpowiedzialności za własne decyzje. Szukają bezpiecznej przystani, jako podwładni bez inicjatywy, rezygnując w ten sposób z własnych planów. Niezależność i odpowiedzialność Jeśli chcesz bronić swoich przekonań i żyć w zgodzie ze sobą potrzebujesz przestrzeni życiowej. Pierwsza zasada: ty decydujesz. Sam postanów, jaki chcesz być i czego pragniesz. Jeśli tego nie zrobisz, ktoś wybierze za ciebie, ale wiedz, że wybierze według własnych priorytetów, a nie twoich i staniesz się niewolnikiem jego planu na przyszłość. Staniesz się ofiarą. A według Paulo Coelho Człowiek naprawdę bogaty nigdy nie jest ofiarą[2]. Sam decyduje o sobie, podejmuje ryzyko i odpowiedzialnie dąży do celu. Nie stara się przypodobać innym, lub wzbudzać sympatię otoczenia, ponieważ rozumie, że nie da się zadowolić wszystkich. Stara się on przede wszystkim zrealizować zamierzenia i szuka na tej drodze sprzymierzeńców, ludzi którzy myślą jak on. Wymaga to dużej elastyczności oraz podjęcia ryzyka. Kiedy pozwalasz decydować komuś za ciebie, on też ponosi odpowiedzialność, lecz jeśli jesteś głównym architektem swoich planów, ponosisz konsekwencje własnych decyzji. To kolejna przyczyna napięcia – STRES, a kto go lubi? Stres Ludzie sukcesu wiedzą, że aby pójść do przodu, trzeba wyjść ze strefy komfortu, zaryzykować. Wtedy pojawia się stres, ale nie należy go mylić z traumą. Ten pierwszy jest stymulujący, pobudza, przyspiesza oddech, spalanie i wydolność organizmu. Zwiększa także wytrzymałość, ponieważ przyzwyczaja do reagowania na trudne, niestandardowe sytuacje. Trauma natomiast paraliżuje. Masz z nią do czynienia, gdy przydarza się coś dramatycznego, co przygniata do ziemi lub uruchamia mechanizm wyparcia. Jednym słowem szokuje i blokuje. Sprawia, że zamykasz się w sobie, lub popadasz w autodestrukcję. Tymczasem stres w zdrowym stężeniu stanowi katalizator dla ujawnienia się talentów. On sprawia, że mobilizujesz się do działania, powstają nowe pomysły, przychodzą do głowy niestandardowe rozwiązania. Spróbuj przyjąć założenie, iż stres jest normalną częścią życia, momentem napięcia, po którym następuje rozprężenie i tak na przemian. Zaakceptuj jego zalety: to że zmusza do dyscypliny, zwiększa wydajność. Kiedy uzyskasz oczekiwany efekt i się „odstresujesz”, relaks przyniesie prawdziwe ukojenie. W dzisiejszym świecie taka postawa nie jest specjalnie modna. Staramy się raczej unikać stresu. Wszędzie słychać opinie, że należy minimalizować napięcia, że stres stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia. Jednak według badań amerykańskich naukowców z Harvarda, największy problemem jest nie sam stres, ale sposób myślenia o nim. I znów wracamy do kwestii nastawienia. Droga wojownika Zarówno Eker jak i znany pisać Paulo Coelho uważają, że droga samorealizacji oraz sukcesu to droga wojownika. Żadnych wymówek, żadnych „jeśli”, żadnych „ale”, żadnych „może” – porażka nie wchodzi w grę[3]. Wojownik się nie poddaje. Osiągnie cel, lub polegnie. Przeciwności są tylko lekcjami, które mają sprawić, że będzie jeszcze lepszy, wytrwalszy i skuteczniejszy, a jego determinacja wyzwoli tę tajemniczą siłę, mobilizującą cały świat do pomocy. Owa determinacja musi być jednak całkowita. Mówi się: „stawiam wszystko na jedną kartę” i to jest właśnie poziom zaangażowania, o jaki chodzi. „Mapy myśli, mapy marzeń”. Wojownik […]wierzy. A skoro wierzy także w cuda, to cuda zdarzają się. Skoro ma pewność, że jego myśli mogą odmienić jego życie, jego życie zaczyna się zmieniać.[4] Ta postawa jest jednak trudna do utrzymania. Potrzebuje odpowiednich bodźców, motywatorów, pomagających dążyć do celu. Dobrym rozwiązaniem są mapy myśli lub inaczej tablice życzeń. Ich wykorzystanie proponuje wielu specjalistów od motywacji, między innymi J. Murphy, autor teorii o prawie przyciągania. Tablica życzeń jest ułatwieniem dla wizualizacji twoich planów. Tworzysz obraz świata, w którym chcesz żyć. Elementy mogą mieć charakter symboliczny, grunt, żeby przedstawiały to, czego pragniesz i przypominały o celu. Dobrze ilustruje ten mechanizm film The secret (Sekret, prawo przyciągania). Ludzie sukcesu, opowiadają, jak pracowali nad realizacją marzeń, wyobrażając sobie dojście do celu. Wykonanie tablicy z obrazami przyszłej rzeczywistości ma wielopłaszczyznowe znaczenie. W pierwszym rzędzie pomaga przyznać się do tego, czego się pragnie. Patrząc na gotowy obraz możesz skorygować i doprecyzować swoje myśli, wyobrażenia i wizję przyszłość, a patrząc na niego, masz wybór, czy zdecydujesz się myśleć w sposób, prowadzący do szczęścia, czy do porażki. Powiesz sobie: nigdy tego nie osiągnę, albo zadecydujesz: Wszystko co tu umieściłem będzie moje. Nie muszę wiedzieć od razu jak to się stanie, ale rozpoznam okazję. Uda się. Jeżeli nie wierzysz w sukces i nie potrafisz się przełamać w tym względzie, zacznij od małych celów, albo podziel plan na mniejsze etapy i działaj, działaj, działaj! Przemyśl proszę moje wskazówki. Które z opisanych elementów pasują do ciebie? Oceń sytuację: co cię blokuje, co jest twoim atutem? Im większa będzie twoja świadomość, tym większe masz szanse na dobrze wykreować swoją przyszłość. Już wkrótce część #2 – nie przegap! Bibliografia: Harv Eker, Bogaty albo biedny, po prostu różni mentalnie. Wyd. Studio Emka, Warszawa 2012 Paulo Coelho, Podręcznik wojownika światła, Drzewo Babel, Warszawa 2000 Sekret, jak przyciągnąć bogactwo w 90 dni. [1] Fortuna sprzyja odważnym – cyt, za Wergiliusz, Enejda. [2] T. Harv Eker, Bogaty albo biedny, po prostu różni mentalnie. Wyd. Studio Emka, Warszawa 2012, s. 57. [3] Tamże, s. 64 [4] Paulo Coelho, Podręcznik wojownika światła, Drzewo Babel, Warszawa 2000, Autor: Agnieszka Szajewska – absolwentka wydziału filozofii i socjologii Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curié w Lublinie. Wieloletni pracownik placówek oświatowych. Zwolenniczka życia w zgodzie z naturą i aktywności fizycznej. Zajmuje się badaniem metod efektywnego rozwoju jednostki pod kontem emocjonalnym i społecznym. Motto życiowe – codziennie inne, bo trzeba się rozwijać.
109,00 zł Praktyczny notes do zmiany myślenia na temat pieniędzy. Podczas pracy nad zmianą myślenia korzystałam z wielu metod i zużyłam wiele kalendarzy, planerów i notesów. Nigdy jednak nie znalazłam takiego, który miałby wszystko, dlatego zaprojektowałam swój. W tym notesie znajdziesz przydatne ćwiczenia, wskazówki, afirmacje by w jak najszybszym czasie zaprogramować Twój umysł na pieniądze, bogactwo i miłość do siebie. Notes nie jest datowany byś mógł w nim pisać tyle ile chcesz. Ilość stron: 184 Oprawa: twarda, ekoskóra Brzegi kartek są złocone 90 w magazynie SKU: NOTZIE023 Kategoria: Notesy Informacje dodatkowe Opinie (0) Informacje dodatkowe Waga 540 g kolor Zielony Ilość stron 184 Oprawa twarda, ekoskóra Dodatkowe informacje Złocone brzegi kartek
Może się wydawać, że o stanie naszego konta decydują łut szczęścia lub odpowiednie urodzenie. Tak naprawdę to wynik ciężkiej pracy i codziennie podejmowanych decyzji finansowych. Jak pokazują statystyki, około 80 proc. osób wygrywających na loteriach w ciągu 10 lat traci swoje fortuny. Co dziesiąty szczęśliwiec już po 5 latach zostaje bez grosza przy duszy. O zasobnym portfelu marzy chyba każdy z nas, niezależnie od poziomu zarobków. Jednak może czasem z naiwności, a może z lenistwa wolimy myśleć, że bogactwo nas nie dotyczy: przeznaczone jest dla potentatów naftowych, polityków czy nielicznych szczęśliwców, którym "udało się" założyć intratny biznes - więc my nie musimy się już starać. Nic bardziej mylnego. Lepszy status finansowy może spotkać każdego z nas, jeśli oczywiście zmienimy swoją finansową mentalność. - Nasza pozycja finansowa to przede wszystkim stan umysłu, a nie liczba zer na koncie dana nam w spadku - mówi Piotr Minkina, Union Investment TFI. - Pieniądze trzymają się ludzi, którzy rozsądnie podchodzą do swojego budżetu. A bardzo często oznacza to ciężką pracę, wymagającą zaangażowania i konsekwencji, czasem wyrzeczeń, czasem odrobiny ryzyka, ale na pewno aktywności w poszukiwaniu i wykorzystywaniu nadarzających się okazji do zarobku - zauważa ekspert. Potwierdzają to historie znanych milionerów, którzy zbudowali swoje fortuny od zera. Amerykańskie badania pokazują, że bogacze pracują na własny rachunek już w wieku 18-19 lat, a wielu z nich to ludzie przeciętni, nierzadko bez wyższego wykształcenia. Konsekwencją i ciężką pracą budują swoje firmy, bardzo często wiodąc zwyczajne i oszczędne życie. Dbają jednocześnie o właściwe lokowanie pieniędzy, aby te nie leżały bezczynnie zjadane przez inflację, ale odpowiednio zainwestowane pracowały na siebie. Z kolei ci, którzy odpowiednich nawyków finansowych w sobie nie wyrobili, z dużymi pieniędzmi nie umieją sobie radzić. Według przeprowadzonych badań, 80 proc. osób wygrywających fortunę w ciągu 10 lat traci wszystkie pieniądze. Co dziesiąty już po 5 latach nie ma za co żyć. Rozrzutny tryb życia i brak świadomości co do mechanizmów rynkowych osłabiających wartość niepracującego pieniądza powodują, że kapitał bardzo szybko topnieje. - Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że kapitał przecieka nam przez palce każdego dnia - mówi Piotr Minkina. - Nawet drobne kwoty zaoszczędzone dzięki przemyślanym zakupom czy racjonalnym decyzjom, zainwestowane w dobrze dobrane papiery wartościowe czy fundusze inwestycyjne, mogą wypracować dla nas konkretne zyski. W budowaniu finansowej stabilności liczy się świadomość, że każda złotówka ma znaczenie - podkreśla ekspert Union Investment TFI. Potwierdzają to statystyki dotyczące dóbr marnowanych codziennie przez Polaków. Średnie rachunki za prąd mogłyby spaść o nawet 300 zł rocznie po zastosowaniu kilku prostych zabiegów. Drugie tyle moglibyśmy zaoszczędzić, rozsądniej kupując produkty spożywcze - aż 40 proc. z nas przyznaje się do wyrzucania jedzenia. Kolejne oszczędności czekają w naszych szafach: jak donoszą zagraniczne badania, w kobiecych szafach znajdują się nigdy nie założone ubrania o średniej wartości ponad 1600 zł, w przeliczeniu na polską walutę. Te wyrzucone w błoto pieniądze mogłyby pracować i budować nasz kapitał. Być może nie każdy z nas zostanie dzięki tej wiedzy bogaczem, ale być może wielu z nas zastanowi się nas swoimi finansowymi nawykami.
bogactwo to stan umysłu a nie konta